sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział II


Stałam jak posąg i nie wiedziałam ci mam robić. Zakłopotany Christian lekko uderzył mnie w ramię, ale ja nadal stałam jak wryta.
- Rosalie, co jest? – zapytał mnie opiekuńczo. Szybko się poruszyłam patrząc w oczy przyjaciela.
- Nic mi nie jest. – skłamałam poprawiając torbę, która ześlizgnęła mi się  z ramienia.
- Na pewno, jak co to mów. – powiedział łapiąc mnie  za rękę a ja  się zarumieniłam. – Idziemy do szkoły.
- Tak, bo się spóźnimy. – powiedziałam i szybko poszłam za Christianem. Byłam wdzięczna przyjacielowi za jego reakcję. Dobrze, że był razem ze mną.

***

Po kilku chwilach od całego zajścia siedziała już w ławce. Cała moja klasa dowiedziała się, że nauczycielka Chemii rozchorowała się i będą mieć Historie. Niestety ja sama siedziałam w ławce, ponieważ Taylor jeszcze nie przyjechała.
- Witam szanowną klasę, jak już wiecie pani Anderson zachorowała i nie będzie jej cały tydzień. Dzisiaj będziecie mieć historię. Dzisiaj testu  z chemii nie będzie, ale się nie cieszcie będzie on w następny piątek. Na dzisiejszej lekcji zaczniecie pracować nad projektem w parach. Tak jak siedzicie w ławce. – powiedziała nauczycielka od historii. Wtem do klasy wszedł dyrektor szkoły i zaczął rozmawiać z nauczycielkom. Po kilku chwilach dyrektor Redbird przemówił.
- Drodzy uczniowie wasza klasa się powiększy o jednego ucznia! – powiedział z dumą dyrektor a cała klasa zaczęła po cichu dyskutować. Tylko ja siedziałam cicho, bo nie miałam z kim pogadać. Wtem do klasy wszedł ten chłopak, którego widziałam przed szkołom.
- Droga klaso poznajcie Jamesa Starka i taktujcie go jak waszego przyjaciela. – powiedziała głośno pani Montgomery. Chłopak stanął na środku klasy i się uśmiechnął. Moim zdanie miał ładny uśmiech. Jessica i jej „ damy dworu’’ zaczęły chichotać zresztą jak inne dziewczyny. – Chyba tylko ja jestem normalna. – powiedziałam sobie w myślach pisząc coś w zeszycie, ale wtem usłyszałam jak dyrektor mówi do chłopaka.
- Jamesie przez cały ten tydzień będzie się tobą zajmować Rosalie Jeakson. – na te słowa spojrzałam przestraszona na dyrektora. Wiedźma Jessica i cała klasa przestali przeżywać.
- Ale…ja… - chciałam powiedzieć co myślę o tym pomysłem, ale przerwała nam wychowawczyni.
- Żadne, ale ty się do tego najbardziej nadajesz Rosalie. – powiedziała pani Montgomery.
- No dobrze. – westchnęłam siadając prosto na krześle.
- Wspaniale! Jamesie usiądź do Rosalie. Będziesz z nią siedzieć na każdej Historii.
- Proszę pani, ale ja siedzę z Taylor i…
- Już postanowione. – powiedział dyrektor wychodząc z klasy. Chłopak usiadł obok mnie. Ja odwróciłam się i udawałam, że czytam notatkę z poprzedniej lekcji. Wtem wychowawczyni napisała na tablicy temat.
- Każda para teraz wylosuje temat projektu. Na przygotowanie projektu macie całe dwa tygodnie. – powiedziała wyciągając z biurka metalową miseczkę w której były poskładanie karteczki. – Zaczniemy od Rosalie i Jamesa.
- Ale ja miałam robić projekt z Ta…
- Losuj Rosalie i nie gadaj. – powiedziała złośliwie nauczycielka.
- Niech nowy losuje. – bąknęłam przepisując temat do zeszytu. Chłopka sięgnął do miseczki i wziął kartkę. Nie miałam zamiaru na niego patrzeć. Wtem poczułam lekkie pukanie w ramię. Spojrzałam szybko w tamtą stronę.
-  Mamy przygotować projekt o Państwie Króla Artura. – powiedział uśmiechając się. Ja nic nie powiedziałam tylko skinęłam głową. Zaczęłam udawać, że coś szukam w podręczniku. Po dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek. Szybko się spakowałam i skierowałam się w stronę drzwi. I zapomniałam, że miałam „ opiekować’’ nowym uczniem.

- Przepraszam. – powiedziałam podchodząc do niego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz